środa, 1 kwietnia 2026

Droga uczy uważności

 Droga uczy uważności. Nawet taka krótka, kilkukilometrowa, jak moja do pracy. Ciągle przemieszczam się za szybko, za mało patrzę, za mało uwagi poświęcam temu, co przede mną. Nie jestem wystarczająco przygotowana na spotkanie... I przegapiam. I żałuję.

Rok temu, może nawet dwa, dostrzegłam na polu chmarę jeleni. Włączyłam aparat w telefonie i wycelowałam w gromadkę, zachwycona bliskością i majestatem natury, po czym, gdy już rogate towarzystwo zniknęło z mojego pola widzenia, dotarło do mnie, że nie włączyłam nagrywania! Od tamtej pory intensywnie wypatruję tego, dla mnie niemal mitycznego, stada, ale nasze drogi już nigdy więcej się nie przecięły…

Drugim cudownym stworzeniem, które dostrzegłam nieopodal drogi, był  bielik. Stał na łące, spokojny, dumnie wyprostowany, nad w połowie zjedzoną ofiarą. Też nie zdążyłam tego uwiecznić. A gdy po kwadransie wracałam, króla przestworzy już nie było. Jego obraz jednak zapadł mi mocno w pamięć. Podobnie jak jelenie.

Piszę o tym, bo dzisiaj coś drgnęło. Odnotowuję pewien postęp. Udało mi się uchwycić kolejne skrzydlate stworzenie (niestety, nie był to pegaz). I choć na zdjęciu uwiecznione zostało jako niepozorny punkt, to dla mnie jest to chwila przełomowa. Czuję się zmobilizowana do dalszego patrzenia. Nie chciałabym przegapić czegoś ważnego…




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz