piątek, 27 lutego 2026

Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada...

... nie pozwól nam przespać poranka"

Piątek powitał mnie cudownymi widokami więc zatrzymałam samochód i sięgnęłam po telefon! Te zdjęcia to jednocześnie marna namiastka i miła pamiątka chwili, gdy zachwycił mnie wschód słońca...





 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Ciekawostki

 Trafiłam dzisiaj na ikonę Matki Bożej niosącej w chuście Jezusa. Jest przepiękna! Dowiedziałam się również, że istnieje coś takiego jak post św. Michała, który zaczyna się 15 sierpnia i trwa do 29 września, a zawdzięczamy go św. Franciszkowi z Asyżu. 

Zapisuję, żeby nie zapomnieć i aby zgłębić temat!

piątek, 20 lutego 2026

Promyczek

W te mroźne dni rozgrzewam się promykami niespodzianek, które zsyła mi los. Dzisiaj takim promyczkiem było spotkanie przyjaciółki z dzieciństwa! Czas, który minął od momentu, gdy widziałyśmy się ostatni raz, można by chyba liczyć w dekadach... Miło jednak stwierdzić, że choć nasze drogi się rozeszły, to życzliwość dla tej drugiej osoby pozostała niezmieniona. Jaki z tego wniosek? Relacje z innymi wpływają na człowiek bardziej niż by się mógł spodziewać i pozornie uśpione potrafią nieoczekiwanie ogrzać nawet, gdy na termometrze -14...



środa, 18 lutego 2026

sobota, 14 lutego 2026

Pierwszy wpis w tym roku!

 Za dużo kombinowania, za mało pisania - tak bym podsumowała częstotliwość mojego blogowania w ciągu ostatnich kilka miesięcy. Nie żebym była z tego powodu zadowolona albo żeby brakowało mi materiału... Co to, to nie! Tylko jakoś tak się nie poskładało. Właściwie to nie! Raz się nawet poskładało i to całkiem sensownie... Wiedziona natchnieniem napisałam tekst, z którego byłam zadowolona, ale net mi zrobił psikusa! Dziad jeden wziął się skończył był akurat w chwili publikacji i w efekcie utraciłam to, nad czym pracowałam! Światełko nadziei rozbłysło, gdy sobie przypomniałam, że zrobiłam zdjęcie ekranu laptopa, na którym pisałam. Otworzyłam galerią, a tam... zdjęcie o jakości poniżej dna morza, normalnie jakby robione kalkulatorem. Co tu kryć, naprawdę zepsuło mi to humor i ze dwa dni chodziłam lekko zdegustowana, rozczarowana (tamten tekst był rzeczywiście dobry - w mojej głowie na pewno!...) i pogrążona w poczuciu niespełnienia. Ale nic to! - jak mawiał Pan Wołodyjowski, nie mogłam rozpaczać zbyt długo, bo pochłonęło mnie życie i szara codzienność. I tak na ten przykład do listy rzeczy, które sparaliżowały świat, oprócz covida, konfliktu zbrojnego w sąsiednim kraju i powodzi, dopisuję gołoledź (dwa dni przestoju) oraz awarią internetu. Ale to jeszcze nie wszystko! Wydarzyło się jeszcze coś, co prawie ścięło mnie z nóg i poruszyło do głębi... ZDARŁAM SOBIE PAZNOKIEĆ u nogi!!! Żeby zadać kłam czarnemu pijarowi piątku trzynastego, z kronikarskiego obowiązku, muszę odnotować, że do zdarzenia doszło 12 lutego, w czwartek... Czy bolało przez to mniej? Pytanie retoryczne! Na chwilę obecną jestem dumną posiadaczką dwudziestu palców i dziewiętnastu paznokci, i to mi musi wystarczyć. A swoją drogą to zdumiewające, że taka mała rzecz jak paznokieć, potrafi sprawić tak dotkliwy ból!...

Z rzeczy miłych - dzisiaj walentynki. Na dworze szaro, buro i ponuro. I zimno. Niech nikomu w tym dniu nie zabraknie miłości! I niech on Was rozgrzewa! Baj :)!