Wiosna w pełni, więc pora na trip! Byłam ostatnio w uroczej
miejscowości o nazwie Święta Anna. I już wiem, że to nie jest to samo, co Góra Świętej
Anny! W odległości ok. 130 km od siebie leżą dwie miejscowości o podobnych nazwach,
a w każdej z nich znajduje się sanktuarium poświęcone tej samej Patronce. Jakby
tego było mało, w każdym z sanktuariów znajduje się cudowna figurka św. Anny
Samotrzeciej, czyli matki Maryi oraz babci Pana Jezusa. Można się
zdziwić! Ja się zdziwiłam! Byłam jeszcze bardziej zaskoczona w chwili, gdy przyjechałam
na miejsce i okazało się, że kościół jest zamknięty. (Wpisy w księdze pamiątkowej
świadczyły, że nie tylko ja!). Na szczęście za niedługo była msza święta i udało
mi się wejść do środka. Żałuję, że nie miałam zbyt wiele czasu na podziwianie
miejscowej figury, ale przypuszczam, że kiedyś tam wrócę. Wiem, że tę drugą
Annę na pewno też odwiedzę…
PS Niniejszy wpis to post nr 100 na tym blogu.