środa, 22 lipca 2026

Rocznica

Lipiec rok po roku i dwa motyle…

Zanurzyć się we wspomnieniach pożegnań sprzed roku czy z nieśmiałą nadzieją uwierzyć, że oto Opatrzność zsyła dobry znak?..

Choroba, cierpienie, lęk, tęsknota i śmierć kontra łagodny uśmiech Matki Karmelu, Matki, która nas zna…

Rok temu TEGO dnia odeszła Joanna Kołaczkowska.

Rok temu TEGO dnia odszedł Pan Zbyszek.

Rok temu TEGO dnia Mama obchodziła urodziny.

Lipiec już nigdy nie będzie taki sam.

Rok spięty klamrami motylich skrzydeł.


VII 2025

VII 2026




sobota, 11 lipca 2026

Nie daj się oszukać!

        Wraca sobie człowiek z pracy do domu, zajechany jak koń po westernie, po całym tygodniu, raduje się piątkowym popołudniem, a tu nagle… dzwoni telefon! Człowiek odbiera połączenie i, o dziwo, po drugiej stronie odzywa się drugi człowiek! I zaczyna się pełna emocji rozmowa o danych wrażliwych, o rzekomym kredycie na człowieka (czyli na mnie!) zaciągniętym, o spłacie, o działaniach służb, o czekającej mnie rozmowie z funkcjonariuszem (jutro, czyli w sobotę), o wzywaniu mnie do wystąpienia w charakterze świadka itd. I jeszcze mam nikomu nic nie mówić. Nikomu! Nawet mojemu prawnikowi! Zostałam zapytana o wiele rzeczy, m.in. o to, w którym banku mam konto i ile mam środków na tym koncie. Jak nie podam, to oni nie będą mogli ubezpieczyć/zabezpieczyć/cofnąć tego „mojego” rzekomego kredytu i będę musiała go spłacać. Stwierdziłam, że nie podam salda konta, bo najpierw muszę porozmawiać z policją. Tu niespodzianka - pan się zaczął irytować i nalegać, żebym podała, bo za miesiąc przyjdzie mi wezwanie do spłaty zadłużenia i pierwsza rata na ponad 2000,00 zł. Rozłączać się też nie mogę, bo jak się rozłączę to oni mi nie pomogą. Tak ta cała akcja wyglądała w skrócie. 

        Z kronikarskiego obowiązku nadmieniam, że pan się przedstawił (mówił ze wschodnim akcentem), podał nazwę banku, w którym niby miał pracować, podał numer kadrowy (nie pracowniczy – kadrowy!), po czym przeszedł do przekazywania wiadomości, że kredyt i tak dalej, w międzyczasie dopytując czy składałam wniosek o kredyt, czy ktoś może mieć dostęp do moich danych wrażliwych, w jakim banku mam konto itd. Mimo że mieszkam „pod kamieniem” i mam nikłe pojęcie o cyberprzestępstwach to „redflagi” odpalały mi się co chwilę przez całą tę rozmowę. 

        Wiem, mogłam nieco wcześniej się rozłączyć, ale z drugiej strony byłam ciekawa (a ciekawość to pierwszy stopień do…), jak dalej się potoczy ta konwersacja. W końcu jednak wcisnęłam czerwoną słuchawkę na ekranie, po czym wykonałam kilka telefonów do znajomych osób (DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE!!!), żeby przegadać temat i ustalić, co zrobić z tym wszystkim. Otrzymałam bezcenne rady, które wprowadziłam w życie w trybie natychmiastowym: 1) telefon do banku, 2) zastrzeżenie numeru PESEL. Pani z banku powiedziała, że to wszystko wskazuje na próbę oszustwa, że mają sporo takich zgłoszeń i że oszuści posługują się danymi pracowników banku, zamieszczonymi na jego stronie. Po rozmowie zastrzegłam PESEL w aplikacji mObywatel i padłam na łóżko, zirytowana, nieco przygnębiona, zdegustowana i zmęczona, w dodatku z refleksją, że jak coś się dzieje gdzieś daleko, to wydaje się nierealne czy wręcz niemożliwe. Ale kiedy problem dotyka mnie, wówczas następuje bolesne zderzenie z rzeczywistością…

        Nie wiem, jaki będzie finał tej historii. Czy zadzwoni do mnie jednak jakiś funkcjonariusz? Czy zostanę wezwana w charakterze świadka? Czy dostanę wezwanie do spłaty kredytu? Tego wszystkiego dowiecie się w następnym odcinku serialu zwanego życiem…

Tymczasem, bądźcie czujni i bezpieczni! Chrońcie swoje dane! I niech oszuści Was omijają szerokim łukiem!