Buszując po strychu, trafiłam na coś wyjątkowego... Choć gabarytowo niewielka, rzecz ta wciągnęła mnie całkowicie! Siedziałam na schodach i zachwycałam się pięknymi ilustracjami, ukazującymi sceny z życia krasnalka. Tak, krasnalka! Martę wciągnęła bajka! Zgłębiłam temat i dowiedziałam się, że była kiedyś seria książeczek "Opowiedz sam..." wydana przez "WSPÓLNĄ SPRAWĘ", skierowana do dzieci w wieku przedszkolnym. W książeczkach nie było tekstu, bo dzieci same miały opowiedzieć sobie historię. Ja, co prawda, przedszkolakiem nie jestem już od dawna, ale chyba coś we mnie z niego zostało, bo nie mogłam się oderwać od cieniutkiej broszurki pt. "Krasnalek opiekun lasu". Może to przez magię i ciepło obrazów? Może przez skojarzenia z Dębowym Kręgiem? A może z tęsknoty za dzieciństwem...
Tak czy inaczej, horyzonty poszerzone, nowa wiedza operacyjna pozyskana, osoba Zofii Fijałkowskiej -do "poznania", bo talent miała niesamowity, co widać na załączonych obrazkach.
PS Te ilustracje naprawdę mnie ujęły, bo doskonale odzwierciedlają aurę tajemniczości, którą mają "moje" drzewa i niezwykłą atmosferę, którą czuć, gdy dęby szepczą sobie wzajemnie swoje tajemnice i historie sprzed lat...
PS II To się nazywa talent, a nie jakieś tam "ej-aje"...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz