piątek, 20 lutego 2026

Promyczek

W te mroźne dni rozgrzewam się promykami niespodzianek, które zsyła mi los. Dzisiaj takim promyczkiem było spotkanie przyjaciółki z dzieciństwa! Czas, który minął od momentu, gdy widziałyśmy się ostatni raz, można by chyba liczyć w dekadach... Miło jednak stwierdzić, że choć nasze drogi się rozeszły, to życzliwość dla tej drugiej osoby pozostała niezmieniona. Jaki z tego wniosek? Relacje z innymi wpływają na człowiek bardziej niż by się mógł spodziewać i pozornie uśpione potrafią nieoczekiwanie ogrzać nawet, gdy na termometrze -14...



środa, 18 lutego 2026

sobota, 14 lutego 2026

Pierwszy wpis w tym roku!

 Za dużo kombinowania, za mało pisania - tak bym podsumowała częstotliwość mojego blogowania w ciągu ostatnich kilka miesięcy. Nie żebym była z tego powodu zadowolona albo żeby brakowało mi materiału... Co to, to nie! Tylko jakoś tak się nie poskładało. Właściwie to nie! Raz się nawet poskładało i to całkiem sensownie... Wiedziona natchnieniem napisałam tekst, z którego byłam zadowolona, ale net mi zrobił psikusa! Dziad jeden wziął się skończył był akurat w chwili publikacji i w efekcie utraciłam to, nad czym pracowałam! Światełko nadziei rozbłysło, gdy sobie przypomniałam, że zrobiłam zdjęcie ekranu laptopa, na którym pisałam. Otworzyłam galerią, a tam... zdjęcie o jakości poniżej dna morza, normalnie jakby robione kalkulatorem. Co tu kryć, naprawdę zepsuło mi to humor i ze dwa dni chodziłam lekko zdegustowana, rozczarowana (tamten tekst był rzeczywiście dobry - w mojej głowie na pewno!...) i pogrążona w poczuciu niespełnienia. Ale nic to! - jak mawiał Pan Wołodyjowski, nie mogłam rozpaczać zbyt długo, bo pochłonęło mnie życie i szara codzienność. I tak na ten przykład do listy rzeczy, które sparaliżowały świat, oprócz covida, konfliktu zbrojnego w sąsiednim kraju i powodzi, dopisuję gołoledź (dwa dni przestoju) oraz awarią internetu. Ale to jeszcze nie wszystko! Wydarzyło się jeszcze coś, co prawie ścięło mnie z nóg i poruszyło do głębi... ZDARŁAM SOBIE PAZNOKIEĆ u nogi!!! Żeby zadać kłam czarnemu pijarowi piątku trzynastego, z kronikarskiego obowiązku, muszę odnotować, że do zdarzenia doszło 12 lutego, w czwartek... Czy bolało przez to mniej? Pytanie retoryczne! Na chwilę obecną jestem dumną posiadaczką dwudziestu palców i dziewiętnastu paznokci, i to mi musi wystarczyć. A swoją drogą to zdumiewające, że taka mała rzecz jak paznokieć, potrafi sprawić tak dotkliwy ból!...

Z rzeczy miłych - dzisiaj walentynki. Na dworze szaro, buro i ponuro. I zimno. Niech nikomu w tym dniu nie zabraknie miłości! I niech on Was rozgrzewa! Baj :)! 





sobota, 15 listopada 2025

Potemowe piosenki...

 


Ten post próbuję zacząć już po raz trzeci. Tyle myśli krąży w głowie, tyle uczuć w sercu, a tak ciężko ubrać je w słowa... Spróbuję więc wprost i po ludzku! W miniony czwartek byłam w Głogowie na koncercie "Potemowe piosenki". I cieszę się, że mogłam tam być! I wdzięczna jestem za ten koncert! I wyszłam poruszona! To była magiczna podróż w czasie, pełna piosenek z różnych programów kabaretu POTEM z dodatkiem - ku mojej wielkiej radości - potemowych skeczy! Początek koncertu był dla mnie trudny. Kamol ustawił na scenie różę dla Asi, zabrzmiały pierwsze nuty "Zrób kabaret", a ja czułam, że moje oczy są w jakimś wyjątkowo mokrym miejscu... A POTEM...potem to już była totalna jazda bez trzymanki! Kabaret hrAbi i Goście dali czadu! Kaj uwięziony zaprezentował obłędną żółtą marynarkę! Bajer wyprawiał z tamburynkiem takie rzeczy, że człowiek na wiedział, że takie rzeczy można wyprawiać z tamburynkiem ;)! Była też Panna Wiola cała w cekinach - zazdraszczam kozaczków! Były piosenki o miłości, o zwierzątkach i porach roku... Dwie godziny minęły błyskawicznie! Wyszłam z niedosytem! Z miłą chęcią poszłabym jeszcze raz na ten koncert! (<- w ten sposób daję wyraźne przyzwolenie na zaproszenie mnie, zamiast grzecznościowej mglistej  i niezrozumiałej aluzji ;) )

A póki co, zajmę się chyba zgłębianiem teorii Einsteina, bo ponoć to niezłe g*@no... ;] 

I jeszcze muszę napisać na jutro 1000 razy "Krzaczkiem wroga nie zatłuczesz...

niedziela, 10 sierpnia 2025

Dzień dobry

Wróciłam więc jestem. 


















"Bóg jest radością, dlatego przed swój dom wystawił słońce" (św, Franciszek z Asyżu)