Szukajcie tego, co w górze (List do Kolosan 3,1-2)....
niedziela, 22 lutego 2026
sobota, 21 lutego 2026
piątek, 20 lutego 2026
Promyczek
W te mroźne dni rozgrzewam się promykami niespodzianek, które zsyła mi los. Dzisiaj takim promyczkiem było spotkanie przyjaciółki z dzieciństwa! Czas, który minął od momentu, gdy widziałyśmy się ostatni raz, można by chyba liczyć w dekadach... Miło jednak stwierdzić, że choć nasze drogi się rozeszły, to życzliwość dla tej drugiej osoby pozostała niezmieniona. Jaki z tego wniosek? Relacje z innymi wpływają na człowiek bardziej niż by się mógł spodziewać i pozornie uśpione potrafią nieoczekiwanie ogrzać nawet, gdy na termometrze -14...
środa, 18 lutego 2026
Spałam i nie śpię...
Jest godzina 03:01. Od ponad godziny sobie nie śpię. Oglądam filmiki na yt i czekam na dzionek...
sobota, 14 lutego 2026
Pierwszy wpis w tym roku!
Za dużo kombinowania, za mało pisania - tak bym podsumowała częstotliwość mojego blogowania w ciągu ostatnich kilka miesięcy. Nie żebym była z tego powodu zadowolona albo żeby brakowało mi materiału... Co to, to nie! Tylko jakoś tak się nie poskładało. Właściwie to nie! Raz się nawet poskładało i to całkiem sensownie... Wiedziona natchnieniem napisałam tekst, z którego byłam zadowolona, ale net mi zrobił psikusa! Dziad jeden wziął się skończył był akurat w chwili publikacji i w efekcie utraciłam to, nad czym pracowałam! Światełko nadziei rozbłysło, gdy sobie przypomniałam, że zrobiłam zdjęcie ekranu laptopa, na którym pisałam. Otworzyłam galerią, a tam... zdjęcie o jakości poniżej dna morza, normalnie jakby robione kalkulatorem. Co tu kryć, naprawdę zepsuło mi to humor i ze dwa dni chodziłam lekko zdegustowana, rozczarowana (tamten tekst był rzeczywiście dobry - w mojej głowie na pewno!...) i pogrążona w poczuciu niespełnienia. Ale nic to! - jak mawiał Pan Wołodyjowski, nie mogłam rozpaczać zbyt długo, bo pochłonęło mnie życie i szara codzienność. I tak na ten przykład do listy rzeczy, które sparaliżowały świat, oprócz covida, konfliktu zbrojnego w sąsiednim kraju i powodzi, dopisuję gołoledź (dwa dni przestoju) oraz awarią internetu. Ale to jeszcze nie wszystko! Wydarzyło się jeszcze coś, co prawie ścięło mnie z nóg i poruszyło do głębi... ZDARŁAM SOBIE PAZNOKIEĆ u nogi!!! Żeby zadać kłam czarnemu pijarowi piątku trzynastego, z kronikarskiego obowiązku, muszę odnotować, że do zdarzenia doszło 12 lutego, w czwartek... Czy bolało przez to mniej? Pytanie retoryczne! Na chwilę obecną jestem dumną posiadaczką dwudziestu palców i dziewiętnastu paznokci, i to mi musi wystarczyć. A swoją drogą to zdumiewające, że taka mała rzecz jak paznokieć, potrafi sprawić tak dotkliwy ból!...
Z rzeczy miłych - dzisiaj walentynki. Na dworze szaro, buro i ponuro. I zimno. Niech nikomu w tym dniu nie zabraknie miłości! I niech on Was rozgrzewa! Baj :)!
sobota, 15 listopada 2025
Potemowe piosenki...
Ten post próbuję zacząć już po raz trzeci. Tyle myśli krąży w głowie, tyle uczuć w sercu, a tak ciężko ubrać je w słowa... Spróbuję więc wprost i po ludzku! W miniony czwartek byłam w Głogowie na koncercie "Potemowe piosenki". I cieszę się, że mogłam tam być! I wdzięczna jestem za ten koncert! I wyszłam poruszona! To była magiczna podróż w czasie, pełna piosenek z różnych programów kabaretu POTEM z dodatkiem - ku mojej wielkiej radości - potemowych skeczy! Początek koncertu był dla mnie trudny. Kamol ustawił na scenie różę dla Asi, zabrzmiały pierwsze nuty "Zrób kabaret", a ja czułam, że moje oczy są w jakimś wyjątkowo mokrym miejscu... A POTEM...potem to już była totalna jazda bez trzymanki! Kabaret hrAbi i Goście dali czadu! Kaj uwięziony zaprezentował obłędną żółtą marynarkę! Bajer wyprawiał z tamburynkiem takie rzeczy, że człowiek na wiedział, że takie rzeczy można wyprawiać z tamburynkiem ;)! Była też Panna Wiola cała w cekinach - zazdraszczam kozaczków! Były piosenki o miłości, o zwierzątkach i porach roku... Dwie godziny minęły błyskawicznie! Wyszłam z niedosytem! Z miłą chęcią poszłabym jeszcze raz na ten koncert! (<- w ten sposób daję wyraźne przyzwolenie na zaproszenie mnie, zamiast grzecznościowej mglistej i niezrozumiałej aluzji ;) )
A póki co, zajmę się chyba zgłębianiem teorii Einsteina, bo ponoć to niezłe g*@no... ;]
I jeszcze muszę napisać na jutro 1000 razy "Krzaczkiem wroga nie zatłuczesz...

















































