Poszły konie po betonie, a właściwie Marta po śniegu. Nacieszam się aurą i snuję rozkminy życiowe, kręcąc się po okolicy. Do refleksji skłoniła mnie X muza, bo byłam ostatnio w kinie (nasz GOUK zrobił wyjazd - proszę o więcej!), na filmie "Sztuka pięknego życia". I powiem od razu, że warto, że się wzruszyłam, że postaci są wyraziste, że jest humor, ale i głębia, nie ma lukru, jest proza życia, ale i magia codzienności. Nie było nudy, nie było przysypiania, raczej niedosyt i lekkie ukłucie żalu, że seans dopiero, co się zaczął, a tu już widać napisy końcowe... Nie będzie spojlerów ani recenzji, obejrzyj i wyrób sobie własną opinię. Bo warto! :)
sobota, 15 lutego 2025
czwartek, 13 lutego 2025
Niekrólewna
I tak stałyśmy, gapiąc się na siebie - Śnieżka (niekrólewna) i ja. Następnego dnia się nie pożegnała nawet, chmury ją zakryły. Ale śnieg się za mną przywlókł i moja okolica zrobiła się biała. Hmm, śnieg w lutym, kto by przypuszczał...
niedziela, 2 lutego 2025
Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa...
poniedziałek, 27 stycznia 2025
Myśl wieczorna
sobota, 18 stycznia 2025
Tak nie rób!
Pogoda była dziś cudowna więc wyruszyłam na spacer, żeby pozachwycać się pięknem tego świata. Za bardzo się jednak nie pozachwycałam, bo przeszłam może jakieś dwieście metrów i zobaczyłam stare opony w rowie! Naliczyłam ich chyba pięć! Szok i niedowierzenia! Nie róbcie tak! Nie wyrzucajcie starych opon do rowu! Ani do lasu! Ani nigdzie indziej! Są zbiórki odpadów wielkogabarytowych, są PSZOKI - można z nich skorzystać, a nie robić syf. To samo dotyczy wszystkich innych śmieci, które leżą na poboczach, w rowach, lasach, parkach i wszędzie tam, gdzie pojawiają się ludzie. Zmieścił ci się w kieszenie cukierek, zmieści się papierek! Szanujmy się...
niedziela, 22 grudnia 2024
Moje przyjaciółki z Ravensbruck - Magda Knedler
Dzisiaj odkładam na półkę kolejną przeczytaną książkę i "produkuję" wpis upamiętniający to wiekopomne wydarzenie. Skończyłam "Moje przyjaciółki z Ravensbruck" Magdy Knedler. Nie było łatwo, ale moja metoda czytania 10 (minimum) stron dziennie przyniosła efekt, bo udało mi się przetrwać w miarę bezboleśnie najnudniejsze fragmenty (były takie, niestety...) i delektować zdaniami pełnymi głębi (tych też nie brakowało).
Opini o książce widziałam w internecie wiele, często sprzecznych. Dla niektórych to porażka i flaki z olejem, a dla innych znakomita lektura. Ja należę do sympatyków "Przyjaciółek", chociaż motywy życia miłosnego Idy uważam za totalnie zbędne. Generalnie - polecam, chociaż nie jest to lektura ani do poduszki, ani na jeden wieczór. Warto jednak po nią sięgnąć. Ubolewam również, że nie mam takiej wiedzy, żeby ocenić na ile autorka przedstawia prawdziwy obraz życia w obozie, a na ile dała się ponieść fantazji niczym pani, której "zawdzięczamy" "Tatuażystę z Auschwitz", ale wiedzę mogę zawsze uzupełnić.
Postanowiłam też, że w przyszłym roku pojadę do Lublina i odwiedzę miejsca związane z Grażyną Chrostowską, młodą poetką i działaczką podziemia zamordowaną w niemieckim obozie koncentracyjnym w Ravensbruck, której Magda Knedler poświęca dość dużo miejsca w swojej książce. Lublin darzę ogromną sympatią, a że ostatni raz byłam tam chyba w 2014 albo w 2016 roku to czas najwyższy na wycieczkę! Ale zanim ruszę w podróż, to pewnie jeszcze nie raz i nie dwa obejrzę film dokumentalny o Grażynie Chrostowskiej "Za kratą są zielone drzewa...". Jest dostępny na yt, dokładnie tutaj: KLIK
niedziela, 8 grudnia 2024
Ciąg czytelniczy
Kupiłam sobie prezent i dziś go otworzymy. Na tik toku albo yt to się nazywa "unboxing" (otwieranie paczki). Jest jeszcze coś takiego jak haul zakupowy, ale wydaje mi się, że to w sumie znaczy to samo. Kto by się tam jednak przejmował semantyką!
Pudło przybyło do paczkomatu. Ja do paczkomatu przybyłam autem. Pudło i ja do domu przybyliśmy autem.



































































